- No więc wrzuciłam jego dane do Uranii i oczywiście! Słońce, Ma słońce w baranie, ale za to Marsa w 8 domu, na ascendzie i Skorpiona i Plutona w 12stym…. Jak ja się mogłam nie domyślić? — żałośnie mamrotała Ewelina grzebiąc miniaturką widelca w miniaturowej miseczce z resztkami deseru.

- Przecież to prawie jak Adam! — Ania nie mogła ukryć niedowierzania. — I co teraz?

- Nie wiem. Muszę z nim zerwać — dramatyczna pauza — Pamiętasz te dramaty z Adamem. Teraz będzie dokładnie tak samo. Nie mam już luksusu marnowania czasu na facetów, z którymi nie mam szansy na rodzinę.

- Ej, spokojnie, dopiero skończyłaś 30, masz czas.

- Nie na powtarzanie tych samych błędów. — podsumowała zrezygnowana Ewelina,

- Oj nie narzekaj. Może jeszcze nie poznałaś tego jedynego, ale dopiero co dostałaś awans! Masz świetną karierę, zarabiasz więcej niż Twoi i moi rodzice łącznie.

- Ale masz Janka. I dzidziusia w drodze. — popatrzyła na brzuch Ani z bezbrzeżną zazdrością.

- Janka… Nawet nie zaczynaj. Chciałabym, żeby się trochę wziął za siebie. Jesteśmy małżeństwem już pół roku, dalej mieszkamy w kawalerce, powoli już myślimy o dziecku, a on jakby ma to w dupie. Zarabia jeszcze mniej niż ja. Marnuje czas na jakieś bzdury, ale Ismana mi powiedziała, że muszę być z nim cierpliwa i sytuacja się poprawi.. tylko ja już naprawdę nie mogę tego znieść. Mój ojciec w jego wieku już dom wybudował mamie i nam. A ja żyję w wynajętej kawalerce na Tarchominie. A jak potomek przyjdzie na świat to gdzie będzie mieszkał?

- Uwielbiam, że mówicie o swoim dziecku per potomek. To strasznie urocze… A co do Janka, to wiesz, E&I zawsze rekrutuje, on jest całkiem inteligentny, pewnie mogłabym go polecić, przynajmniej do sprzedaży. Na start to nie byłyby jakiś kokosy, ale na pewno więcej niż teraz.

- Ale on pewnie nie będzie chciał…l

- Ja do niczego nie zmuszam, ale pogadaj z nim. Nie byłam u Was od parapetówki, ale no to nie jest najlepsze miejsce do wychowywania dziecka.

- Warszawski sen. Praca w korporacji, małżeństwo na studiach i dziecko. A wyobraź sobie, że rodzina myśli, że mi się powiodło. Spędzam całe dnie przed kompem odpisując na durne wiadomości na fejsbuku…… — powiedziała Ania, widząc oczami wyobraźni kolejne głupie wiadomości na fan page’u, którego prowadziła dla korporacji technologicznej. — Jak przeczytam jeszcze raz „Komputer mi się zawiesił i co teraz?” to… — Ale Ewelina już nie słuchała.

- Awans, awansem, ale nie uwierzysz, że oni wciąż rozpamiętują jak raz mnie poniosło i w ramach team buildingu zabrałam wszystkich do wróżki..

- Ale przecież wzięłaś ich do Ismany. Powinni się cieszyć. Nawet nie wiedzą ile czasu, energii i hajsu kosztowało nas, żeby w końcu znaleźć prawdziwą wróżkę, która naprawdę zna się na tym co robi…

- Ja wiem, ale wiesz jacy oni są… Hahaha, głupie horoskopy, przecież to wszystko ściema, ułożenie gwiazd… co za bzdury! Nauka nie potwierdza tych bredni, bla, bla bla — Ewelina zaczęła nieudolnie przedrzeźniać kolegów z pracy.

- Nauka nie potwierdza wielu rzeczy, co nie znaczy, że nie są prawdziwe. Wiesz, że to jak myślimy o grawitacji to tylko teoria, prawda? To ich strata. Po prostu nie wychylaj się więcej z tematem i będzie ok.

- Ech… masz rację — zaśmiała się Ewelina — to co? Jutro widzimy się na lunchu?

- Jasne. Do zobaczenia o 12! — Pożegnała się z przyjaciółką i powoli zaczęły iść do swoich budynków. Mimo, że były oddalone od siebie o nie więcej niż 5 minut spacerem, to i tak widywały się tylko raz dziennie, w porze lunchu, od incydentu z wróżką w każdy pracujący dzień, bo Ewelinie ciężko było znaleźć kompanów w swojej firmie, pomimo że ta zatrudniała ponad 300 osób.

To już 4 lata od kiedy pracuje w E&I — międzynarodowej korporacji. Zaczynała, jak wszyscy, od robienia exceli i prezentacji dla prawdziwych konsultantów, a teraz, po dwóch awansach ma już swój zespół. Myśli o nich — Przemek, Olena, Rafał, Asia. Ambitni, zaślepieni pragnieniem odniesienia “sukcesu”, goniący za czymś czego nie da się dogonić. Pewnie gdyby sama pracowała z takich samych pobudek to szanowaliby ją bardziej. Jej ojciec znów wychodzi na prostą, ciekawe jak długo będzie spłacała znów jego prywatny ośrodek rehabilitacyjny.

Czy kiedyś to się skończy? — myśli w duchu mając nadzieję, że jakąkolwiek misję ma życie jej ojca, niedługo ją wypełni i w końcu zejdzie z tego świata i zostawi ją w spokoju.

W niezbyt dobrym nastroju wróciła na open space i zobaczyła, że ktoś znów bawił się jej kryształami.

- Nic dziwnego, że wszyscy w tym bezdusznym budynku mają depresję. Co za ….., zabrali mi ametyst… — wymamrotała pod nosem po czym zrezygnowana usiadła i tępo gapiła się monitor.

Powinnam się zabrać do pracy, to pomoże mi wyrwać się z tej beznadziei — pomyślała, po czym włączyła aplikację z mailami. 34 nowe wiadomości zdążyły przybyć do jej skrzynki przed godzinę kiedy była na lunchu. Bez zwłoki zaczęła najpierw usuwać, delegować, potwierdzać, odpisywać na szybkie sprawy i planować odpisywanie na wiadomości wymagające większego zaangażowania. Za pół godziny ma kolejne spotkanie, nie zdąży wszystkiego przerobić do tego czasu. 3 spotkania do 16:30, dokończy po nich, może uda jej się wyjść dziś wcześniej, chociaż o 19. Sterty prania w jej kawalerce czekają na swoją kolej, a powoli kończą jej się opcje ubraniowe. Tak wyglądało jej życie ostatnio. Praca do oporu, jakieś sprzątanie i jak się uda wcisnąć to fitness przed snem. Nie miała czasu myśleć. Nie miała czasu rozważać. Ciągle zmęczona pchała życie do przodu dzień po dniu.

Po spotkaniach usiadła przerabiać dalej maile. Oderwał ją nagły telefon.

- Cześć mamo

- No cześć Ewelinko. Dzwonię spytać co tam u Ciebie? Wszystko w porządku? I chciałam się upewnić, że jutro na pewno przyjedziesz

- Tak, pamiętam, będę jutro.

- Ale bądź punktualnie. Halinka będzie już o 18:00, a ona zawsze o Ciebie wypytuję, więc przyjdź trochę wcześniej. A co teraz robisz Ewelinko?

- Siedzę w pracy.

- Jeszcze?

- Tak, jeszcze jestem w pracy.

- Ale przecież już po 19. Przecież pracujesz od 9 do 17.

- Tak, wiem, że jest po 19. Po prostu mam dużo roboty.

- Ojej, to skończ co musisz i idź odpocząć trochę, a jutro masz wyjść o 17:00 i prosto tu przyjeżdżać do mnie, dobrze?

- Dobrze, do zobaczenia.

- Kocham Cię. Widzimy się jutro!

W takich chwilach zazdrościła wszystkim “słoikom”. Uciekają do Warszawy ze swoich miejscowości i nie mają codziennie na głowie rodziców. Rozważała wyjazd do Krakowa czy Wrocławia, ale jednak mieszkanie po babci w centrum nie trafia się każdemu. Za to musiała chodzić 2–3 razy w tygodniu na herbatki, obiadki i pogadanki o przyszłości. Jutro środa, dzień herbatki. A ona ma jeszcze tyle roboty… w czwartek ma deadline projektu, wolałaby posiedzieć spokojnie w biurze i dokończyć. Wszyscy wiedzą, że najlepiej pracuje się wieczorami, kiedy biuro jest puste, ciche i nikt się nie narzuca. Będzie siedzieć przynajmniej do pierwszej w nocy, a w niedzielę jeszcze imieniny cioci… Jeśli kiedykolwiek założy własną rodzinę to czas rodzinny zajmie jej pełen etat. Bycie żoną, która zostaje w domu. Mogłaby się do tego przyzwyczaić. Wstawać, karmić swoich ukochanych, wysyłać ich do pracy czy szkoły i … czas dla siebie. Mogłaby zacząć więcej czytać. Jak była młodsza pochłaniała setki książek… a teraz? Teraz skończyła jakąś lekką książkę z Wyborczej siedząc na kiblu, zajęło jej to prawie rok, a już i kilka dni później nie mogłaby by sobie przypomnieć nawet autora. Czytałaby. Gotowała. Tyle fajnych przepisów słyszała od znajomych, ale gotowanie samej dla siebie nie jest przyjemne. Od kiedy Kuba odszedł praktycznie nie bywała w domu. Mogłaby zaprosić znajomych i coś przyrządzić. W sumie ostatnio na forum Karty Losu poznała kilka ciekawych osób, z którymi chciała się spotkać w realu. Dodała ich nawet na Facebooku. Może byłoby miło.

Wszyscy już wyszli z biura, korytarze były ciemne i tylko pojedyncze światła przebijały zza okna i zza niewyłączonych monitorów. Zmarnowanym prądem można by ogrzać kamienicę na całą zimę. Zawsze jak wychodziła, a zwykle wychodziła ostatnia, wyłączała wszystkie światła po drodze, czując się niczym woźny czy ekolog przykuwający się do drzewa. Pisała maile, notatki, rozrysowała podział obowiązków i krok po kroku proces projektu. Po północy już nie miała sił i zamówiła taksówkę do domu. Pranie zrobi w weekend.

Wychodząc z biura zupełnie wypruta, myślała jeszcze o jakimś wieczorku ze znajomymi z internetu. W końcu mogłaby poznać kogoś nowego. I ten Maciek wydaje się interesujący, może mógłby zostać na noc… Musi jeszcze zerwać z tym obecnym facetem. Ten horoskop jest najgorszy z możliwych. Zrobi to od razu, nie ma co się szczypać.

„Hej, jednak nie chcę się znów widzieć. Nie pasujemy do siebie. No hard feelings. Powodzenia! Ewelina” i od razu „Blokuj”. Na wszelki wypadek. Zrobiła to już kilka razy za dużo i wie, że lepiej nie wchodzić w dyskusje. Poza tym jest już zbyt zmęczona.

W domu, szybko się ogarnęła i położyła. Nie mogła zasnąć. Ma za dużo na głowie. Może powinna w końcu pójść po jakieś tabletki nasenne? Nie może sobie pozwolić znów nie przespać nocy. Jutro musi być na 9, a później jeszcze to spotkanie u mamy. Chciałaby się do kogoś przytulić. Może w końcu pozna kogoś z kim jej się ułoży. Już 14 miesięcy minęło od rozstania z Kubą. Nie była gotowa, ale teraz jest. On już nie jest. Ożenił się krótko po ich rozstaniu, on był gotowy już wtedy. Od tej pory miała krótki romans z kolegą z pracy, ale nic poważnego jej się nie przytrafiło. Ciągle miała nowe projekty, nowe wyzwania, wolała poświęcać czas na coś innego, ale teraz, spotyka się codziennie z Anią i też by tak chciała. Mieć męża do którego wraca codziennie, który się o nią troszczy i o którego ona może się troszczyć, nosić w sobie nowe życie. Bobasa, którego będzie kochać całym sercem i dla którego można by oddać życie. Za co ona mogłaby oddać życie? Za mieszkanie? Za matkę? Za ojca? Może za zdrowy sen codziennie? Ale oddawanie życia za sen wydaje się zupełnie bezsensowne. W końcu po przewracaniu się z boku na bok przez kilkadziesiąt minut, zasnęła.

Kolejnego dnia, w drodze do pracy, w metrze stworzyła wydarzenie fejsbukowe dla nowych znajomych z Kart Losu — “Przepowiadam, że spotkamy się u mnie”. Długo się nad nim zastanawiała. Czy nie uznają, że nabija się z przepowiedni, czy zrozumieją, że to tylko taki żarcik, ale może też będą bardziej skłonni, żeby przyjść? W końcu to przepowiednia. Jeśli potraktują to śmiertelnie poważnie to chyba nie chce jednak ich poznawać, trzeba mieć trochę dystansu, nawet do astrologii. Co ma napisać w opisie wydarzenia?

“W internecie znamy się dzięki Kartom Losu, w życiu poznajmy się przy prawdziwym Tarocie?” Może ich zaprosić na Tarota, chociaż tak naprawdę jej wróżby się nie spełniają, ale Gaba pisała, że ona ma dobrą rękę, więc może by się spięło. Niech będzie. Musi już wychodzić z metra. Zapisuje wydarzenie, ale nie zaprasza nikogo. Jak wyjdzie od mamy i nie uzna, że to najgłupszy pomysł na świecie, to wtedy to zrobi..

W pracy miała tak dużo do zrobienia przed jutrem, że nie zdążyła nawet nic zjeść. Wyszła o 17:50, ponaglana SMSami od mamy. Spóźniła się. Znowu. Nasłuchała się, że poświęca życie dla kariery. Znowu. Nasłuchała się, że w jej wieku to już się miało po dwójkę dzieci, a ona nawet nie ma faceta. Znowu.

Pijąc herbatę tylko potakiwała i wpychała w siebie ciastko za ciastkiem, co chwile podsuwane jej pod nos. Nie mogła przestać myśleć o wydarzeniu. Spotykanie się z nieznajomymi z internetu wydaje się dość ryzykowne, ale przecież nie jest dzieckiem. Nie grozi jej atak pedofila. Ktoś może chcieć ją jednak zgwałcić. Maciek? I zapraszanie ich do swojego domu. Przecież mogą jej coś ukraść, ale co ma tak naprawdę do stracenia? Gdyby Maciek z pożądaniem się na nia rzucił to tak naprawdę nie miałaby nic przeciwko. Może powinna zaprosić tylko jego? Czy to będzie zbyt oczywista randka? Czy to nie narzucanie się? I to od razu do domu. Miała już one night standy, ale Maciek to co innego. Nie chce tego na siłę przyspieszać. Powinna popracować w tę sobotę. Ma dużo zaległości, więc zamiast się skupiać na romansach powinna się skupić na nowym projekcie. Szef jej dziś zasugerował, że zbyt mało uwagi poświęca klientowi, a mama znów nad głową jęczy, że taka chuda na pewno nikogo nie znajdzie..

Wyszła.

To nie był jej najlepszy dzień, była zmęczona, kompletnie wycieńczona pracą, a teraz dodatkowo czuła się straszliwie samotna. Nie zaprosi nikogo na to wydarzenie. Z perspektywy czasu wydaje jej się to głupie. Potrzebuje kontaktu fizycznego z mężczyzną. Seks fajnie, ale bardziej znalezienia się w kogoś silnych ramionach. Potrzebuje, żeby ktoś ją przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Potrzebuje poczuć się pożądana, a później zasnąć w czyichś objęciach.

Nie zapowiada się, żebym znalazła kogoś prawdziwego w najbliższym czasie, ale może jak zaszaleję i spróbuję czegoś na jedną noc to będzie mi lepiej? Co najgorszego mogłoby się zdarzyć? — pomyślała i jeszcze w drodze do domu zainstalowała Tindera. Na szczęście już nie trzeba łączyć profilu z kontem Facebooka, więc nikt nie musi się dowiedzieć. Wybrała zdjęcia, na których słabo widać jej twarz i wymyśliła, że nazwie się Monika. Monika, dziewczyna ratownika. Brzmi idealnie na szybką przygodę. Walić Kubę. Walić Maćka. Od teraz tylko bezemocjonalny seks. Teraz jeszcze tylko opis.

“Przez Tindera nie poznamy się naprawdę, ale nie tego szukam. Zabawmy się.”

Brzmi za bardzo jak reklama agencji call girls.

“Wszyscy wiemy do czego służy Tinder. Nie szukam tu niczego na stałe.”

To jest raczej ok. Wiadomo o co chodzi. Zapisz. Było już po 21, ale może jeszcze się uda. Była wybredna, ale ku swojemu zaskoczeniu większość osób które przesunęła w prawo, już się z nią matchowały, pomimo że była w serwisie zaledwie kilka minut. Zaczęła też od razu dostawać wiadomości, ale jak sprawdzała, to wiadomości te były od facetów, których nie wie jak wybrała. To nie były najlepsze partie.

- Jak mam szaleć, to już z jakimś naprawdę gorącym — pomyślała i pierwsza napisała do dwóch facetów, którzy mieli zdjęcia bez koszulek i ponoć byli modelami. 10/10. Tacy ludzie też potrzebują bliskości. — Tylko od pierwszej sekundy musi być kondom. Oni pewnie ruchają na prawo i lewo, więc muszę mieć pewność, że nie złapię żadnej choroby. Napisała:

“Cześć, co robisz dziś wieczorem?”

I czekała. Było oczywistym, że chciałaby spędzić z nimi ten wieczór. Czekała na odpowiedź, gdy nagle dostała wiadomość na Messengerze od Pawła, kolegi ze studiów:

“Witam Pani Moniko,

Właśnie znalazłem Twój profil na Tinderze :D

Nie wiedziałem, że jesteś taka zdesperowana”

Nie pomyślała o wszystkim. Wrzuciła jedno stare zdjęcie z łazienki ich akademika, na którym było głównie widać piersi, ale musiał ją rozpoznać.

“Ani gorąca”

Paweł był typem żartownisia i na studiach nie przepadali ze sobą. Widywali się częściej niż by chciała bo jej przyjaciółka i wtedy współlokatorka Ania spotykała się z Jankiem, który był współlokatorem Pawła. Pamiętała, jak Ania zawsze powtarzała, że byłoby wspaniale jakby się zeszli. Dwa pokoje, dwie pary, przyjacielski okrąg połączony miłością. Ale tak się nigdy nie stało. Kiedyś uwiedziona tą wizją próbowała go pocałować, ale było niezręcznie i nigdy więcej nie wrócili do tematu.

Nie wiedziała co zrobić. Wypierać się? Udawać, że to dla zabawy? Że to zakład z koleżankami? Przecież nie uwierzy.

“Nie tak zdesperowana jak Ty

190 cm?

Chyba w pasie!”

Obydwoje są samotni. Obydwoje szukają szczęścia na jakiejś głupiej platformie internetowej. Bardziej można im współczuć niż wyszydzać. Napisała dalej:

“Sorry

To było niepotrzebne

Nie od dziś wiadomo, że szukam kogoś

A Ty?

Szukasz miłości czy seksu?”

Widziała, że odpisuje. Skasował. Pisze znowu. Znowu skasował. Przestał pisać. Ok. Czekała 5 minut. 10 minut. Godzinę. Ech… przez akcję z Pawłem odechciało jej się już romansów. Może jutro wróci do tego tematu, a może tak naprawdę lepiej, że z nikim się nie umówiła, na pewno czułaby się podle gdyby jutro spojrzała w lustro. Jednorazowy seks. To przecież nie ona.

Ciągle myślała o ostatnim związku.

Jak ja mogłam tak odjebać? Zmuszanie go na wyjazd na przesilenie do Stonhenge było przegięciem… I ciągle pracowałam. Pracowałam i grzebałam w Uranii, a to był taki dobry facet. Gdyby dał mi jeszcze jedną szansę na pewno by się nam ułożyło.

Zaczęła płakać.

Może spróbuję jeszcze do niego napisać? Przecież bywało dobrze. Przecież mnie kochał, nie można tak łatwo przestać kogoś kochać.

Pogrążała się w takich myślach wciąż szlochając. W przypływie totalnej rozpaczy wzięła telefon do ręki, żeby napisać do byłego i tam zobaczyła, że Paweł w końcu odpisał

“Szukam tego i tego. Chcesz się spotkać jutro?”

Ta wiadomość tak wytrąciła ją z równowagi, że zapomniała na chwilę o swoich zamiarach i umówiła się z Pawłem na kolacje, kolejnego dnia, po pracy. Przeszła ją ochota na dalsze pisanie i w odrobinę lepszym nastroju poszła spać.

Works in Tech 💻 into art, culture and psychology. IG & Quora @alaisontime

Works in Tech 💻 into art, culture and psychology. IG & Quora @alaisontime