Od zawsze chciał zaimponować ojcu. Nic innego się nie liczyło, ale on zawsze faworyzował jego siostrę. To ona miała lepsze oceny, to ona wygrywała olimpijki, to ona zdobywała dyplomy w turniejach szachowych. Nie mógł z nią konkurować. Pomimo że trzy lata młodsza, była lepsza praktycznie we wszystkim. Już kiedy miała 12 lat wiedział, że nigdy nie dane mu będzie przejąć rodzinny biznes. To ona będzie zarządzać ukochaną firmą ojca, a on…? Co mu zostało. Pierworodny syn, który może dostanie pusty, korporacyjny tytuł umożliwiający dostawanie minimalnej pensji i przeżycie z dala od jakiejkolwiek odpowiedzialności. Facility Manager? Program Manager? Może HR Specialist? Poszedł na studia pchnięty oczekiwaniami, a teraz, na drugim roku już wie, że to wszystko na nic. Niczego się tu nie nauczy. Nic pożytecznego nie wniesie do firmy, a jego młodsza siostra do końca życia będzie mu wypłacała pensję. Chyba, że go znienawidzi. Czy powinien byc dla niej milszy? Może powinien zadzwonić? Spytać co u niej? Chociaż może się przestraszyć. Nie rozmawiali od urodzin Ojca. A wcześniej od świąt.

Ale czy naprawdę tylko na tyle go stać? Czy to jest najlepsza wersja jego? Niedawno zaczął słuchać coachów na YouTubie i zaczął sobie uświadamiać, że być może jest inna droga, może mógłby stanąć w opozycji do rodziny, nie wchodzić w ten schemat, stworzyć coś na własną rękę.

Tylko co… Nigdy nie był najbystrzejszy. Ledwo zdawał z matematyki, więc pewnie odpadają wszystkie rzeczy związane z analityką. Pierwsza lepsza osoba na ulicy go przegada, więc w biznesie raczej nie zaistnieje. W filmikach mówią, że trzeba pomyśleć co się lubi robić i zrobić z tego swój zawód. Co on lubi robić? W sumie zawsze lubił WF. Mógłby zostać sportowcem. Ale nigdy nic nie trenował, a 21 lat to za późno, żeby zacząć. Może mógłby zostać trenerem? Ale to wcale nie jest prestiżowe. Nie zaimponuje nikomu będąc trenerem, a na pewno nie ojcu. Kulturysta? Ale to wieśniackie. Nawet on wie, że nakładanie kilogramów samoopalacza na przerośnięte mięśnie nie jest fajne. Co on mógłby robić…? Coś z misją. Coś z wuefem.

- Milecki! Zadałam Ci pytanie! Co się stanie z krzywą LM, jesli MD wzrośnie?

- Hmm… ja…

- Czy Ty w ogóle mnie słuchasz? Jak ja mam Ci nawet zaliczyć obecność na ćwiczeniach, jeśli nie dociera do Ciebie to co mówię!

- Przepraszam. Będę już słuchał.

- Tak, oczywiście… Nie widzę jak miałbyś zaliczyć kolejne kolokwium. Kto może odpowiedzieć na to pytania? Poleska?

Ech… i po co on w ogóle traci czas na tą szkołę. Co za różnica co zrobi jakaś krzywa. Nie pomoże mu to w życiu. I ta walnięta profesorka. Niech da mu w końcu spokój. To nie jego wina, że jest taka nudna. Nie może spędzać więcej czasu w tej szkole. Traci czas. Chciałby jej teraz przywalić… przywalić… może pójdzie do wojska!

Works in Tech 💻 into art, culture and psychology. IG & Quora @alaisontime